Dlaczego śmierdzicie w komunikacji miejskiej?

Poranki generalnie nie należą do najłatwiejszych. Są jeszcze gorsze, jeśli od rana pada deszcz, któremu towarzyszy zimny, przenikliwy wiatr. Przez tę aurę ledwo co podniosłem się z łóżka, potem wiatr wygiął moją ulubioną parasolkę na drugą stronę. Parasolka wylądowała w śmietniku, a ja w zatłoczonym tramwaju, do którego kilka przystanków później wsiadł pan żul. Oczywiście mokry śmierdział jeszcze gorzej niż zazwyczaj. Powstrzymując wymioty dojechałem do biura.

Warszawa była bardziej siwa niż zwykle. Ludzie z ponurymi minami podążali chodnikami jeszcze szybciej niż zawsze licząc na to, że idąc szybciej wolniej nasiąkną zimnym deszczem. Niektórym od tak szybkiego chodu odbija się poranną kawą z mlekiem sojowym. Ja na przykład zapalam papierosa i denerwuję się, bo wilgotne szlugi smakują obrzydliwie. Do tego nie piłem kawy, bo filtry mi się skończyły i nie mogłem rozbudzić się smakiem swojej ulubionej Ugandy. 

Zanim doczłapałem się do biura nie myślałem o niczym innym, tylko o ludziach, którzy śmierdzą w komunikacji miejskiej. DLACZEGO WY NAM TO ROBICIE? 

Zdradzę Wam kilka sekretów. 

Po pierwsze: prysznic nie boli. Serio. Bywa nawet przyjemny. Zaopatrzcie się w ładnie pachnący żel pod prysznic, szampon do włosów i jazda. Kilka minut o poranku spędzonych pod strumieniem wody pomoże wam nie tylko się rozbudzić, ale może być też doskonałą okazją do samokontroli piersi czy jąder.

Po drugie: antyperspirant potrafi naprawdę wiele. Ale uwaga! Stosujemy go na umyte pachy. Nic nie da zapsikanie spoconego ciała. Dodatkowo, jeśli pocicie się dość obficie, warto zająć się włosami po pachami, które są świetnym schronieniem dla bakterii odpowiedzialnych za przykry zapach.

Po trzecie: pierzcie ubrania. Nic nie da codzienny prysznic, jeśli później złożycie na siebie przepocone ciuchy. I tak: skarpety i bieliznę zmieniamy codziennie. Bez wyjątku. Koszulki, szczególnie latem, również.

Po czwarte: futra już dawno wyszły z mody, ale jeśli już musisz je na siebie zakładać, pamiętaj o tym, że naftalina nie jest najlepszym środkiem na ochronę przed molami. 

Po piąte: wylanie na siebie butelki perfum ma całkowicie odmienny efekt niż ten, który sobie zakładaliście.O wiele przyjemniej jest, jeśli ludzie nie duszą się w waszej obecności. 

Po szóste: czipsy serowo-cebulowe czy kebab są super. Ale nie w komunikacji miejskiej. Tam i tak już jest wystarczająco ciasno i duszno. Nikt nie ma ochoty na wąchanie twojej przekąski. Kanapka z jajkiem i kiełbasą jedzona w pociągu też nie jest dobrym pomysłem.

Po siódme: nigdy nie ściągaj butów w środkach komunikacji publicznej. Co prawda nie spotkałem się z tym w tramwajach czy metrze, ale w pociągach i innych busach długodystansowych już tak.  

W końcu mamy wiosnę. Wstajemy i już jest jasno, wychodzimy z pracy i jeszcze jest jasno. Drzewa powoli się zielenią, krzaki forsycji pokrywają się żółtymi kwiatkami, no i generalnie jest fajniej i bardziej kolorowo. Jednocześnie robi się coraz cieplej i wszystkim będzie o wiele przyjemniej, jeśli zaczniecie przestrzegać prostych zasad stosowanych przez większość. 

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *